Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 22 stycznia 2012

Rozdział III.

Miałam dosyć, po powrocie do domu położyłam się do łóżka. Po raz kolejny usłyszałam szelest papieru pod poduszką. Wyjęłam pomiętą kartkę i odczytałam zawartość:

Maryśka, ja już tak nie mogę. Wiem gdzie ona jest, zawsze. Powinnaś się obawiać, że wkrótce zrobi Ci wielką awanturę! ~Ten, którego imię znasz.

Złapałam się za głowę, postanowiłam odpisać i wrzucić list do skrzynki pocztowej:

'Ten, którego imię znasz'!
No tak. Chyba oboje dobrze wiemy, że coś tu jest nie tak, jak powinno. Czy mogę wiedzieć o kogo chodzi? Ludzie - dajcie sobie spokój z głupimi żartami! Jeszcze kilka takich listów - mam pistolet i i nie zawaham się go użyć. Już i tak mi nie zależy. ~ Ktoś, kto z chęcią Cię zniszczy. ♥

Zanim zdążyłam wejść do domu uświadomiłam sobie, że przed drzwiami stoi Czarek.
- Nie, no...Czarek! - zdenerwowałam się.
- Daj się wyciągnąć - chociaż ten jeden, jedyny raz. Mówię ci, bedzie cudownie. - złapał mnie za rękę.
- Daj spokój...- powiedziałam. - ...chyba, że chcesz mieć na głowie taką okropna zrzędę jak ja!
Oboje wybuchnęliśmy śmiechem. Wiem, ze nie powinnam iść, ale zrobiłam to z grzeczności.
- Zdążymy jeszcze? - dopytywałam.
Wymieniliśmy spojrzenia, po czym weszliśmy do opery na nasz spektakl.
- Nadzia, widzisz tam daleko to kolorowe światełko? - mówił Czarek, wskazując na nikły blask kolorowej światłości.
Wzięłam głęboki oddech, zacisnęłam kciuki i głęboko rozsiadłam się w fotelu. Ktoś mnie gonił, to już pewne!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz